Gildia Graczy18+
Kim jesteśmy

„Zaczęło się od kartki na drzwiach kiosku”

Gildia Graczy powstała z jednego wieczoru, na którym ktoś przesiedział godzinę sam z instrukcją. Opowiadam, jak z siedmiu osób zrobiła się ekipa i kto dziś pilnuje, żeby się nie rozsypała.

Opowiada założyciel

„Siedem osób i jedna mapa”

Wnętrze klubowni z długim stołem, regałem i oknami na podwórko

Nazywam się Stanisław Kowalik, z zawodu jestem geodetą i całe dnie spędzam z mapami, więc może dlatego zawsze ciągnęło mnie do gier, w których mapa jest bohaterem. Przez lata grałem sam albo z bratem, aż brat wyprowadził się na drugi koniec kraju i zostałem z pudłem figurek, które nie miały z kim walczyć. Kartkę zawiesiłem jesienią, kiedy w oficynie przy Wolności zwolnił się pusty lokal, a właściciel kamienicy wolał, żeby ktoś w nim bywał.

Pierwszy wieczór skończył się źle, ale to od niego mamy kartę gildyjną. Drugi był lepszy, na trzecim ktoś przyniósł czajnik, na czwartym ktoś inny zrobił tabliczkę z numerem stołu. Zanim minęły pierwsze tygodnie, przychodziło po dziesięć osób, a ja przestałem wiedzieć, kto jest gościem, a kto gospodarzem. Wtedy zrozumiałem, że gildia się udała.

Dziś zaczynamy czwarty sezon. Regularnie zagląda około czterdziestu osób, na zwykły wtorek przychodzi dwadzieścia. Są wśród nas mistrzowie gry, którzy znają na pamięć wszystkie scenariusze, i uczniowie, którzy dopiero uczą się, czym różni się tura od rundy. Dla mnie ważniejsze od liczb jest to, że nikt nie wychodzi z klubowni z uczuciem, że nie pasuje.

Przyszłam na godzinę, bo bałam się, że nic nie zrozumiem. Po godzinie ktoś wcisnął mi w rękę kartę postaci, a po drugiej prowadziłam już swój pierwszy wieczór dla dwóch nowych osób.

Marta, gra z nami od dwóch sezonów
Jak to działa

„Wolontariat, rada i skrzynka na uwagi”

Gildią kieruje nieformalna rada czworga osób, które poznasz poniżej. Zbieramy się przed początkiem każdego sezonu, ustalamy scenariusze, wybieramy sędzinę i sprawdzamy, czy regulamin nadąża za życiem. Salą i spotkaniami zajmują się wolontariusze, a po decyzjach rady zostaje protokół na tablicy przy drzwiach. Serwis internetowy prowadzi spółka WAFFLE ADVERTISING LTD, 85 Great Portland Street, London W1W 7LT, Wielka Brytania.

Spółka odpowiada za stronę i jej techniczne utrzymanie. O tym, kto i w co gra w klubowni, decydujemy my sami, bez zewnętrznych zleceń i bez umów z kimkolwiek. Kiedy masz uwagę do pracy rady, wrzuć kartkę do skrzynki przy wejściu albo napisz do moderatorki; odpowiadamy na każdą w ciągu tygodnia.

O gildii w kilku zdaniach

Pytania o nas samych

Czy gildia jest stowarzyszeniem albo firmą?

Nie jest ani jednym, ani drugim. To nieformalna grupa dorosłych, którzy spotykają się w jednym lokalu i dzielą się obowiązkami. Dlatego nie ma składek, członkowskich legitymacji ani zarządu z pieczątką, a każdy, kto chce, może zostać wolontariuszem.

Od kiedy działacie i ilu was jest?

Zaczęliśmy od siedmiu osób, dziś trwa czwarty sezon. Stałych bywalców jest około czterdziestu, a w ciągu sezonu przewija się ich więcej, bo część wpada na jeden wieczór i znika. Nikogo nie pytamy, dlaczego nie wrócił.

Kto decyduje o regulaminie i kto może go zmienić?

Regulamin zatwierdza rada, ale zmiany zgłasza każdy. Wystarczy karteczka w skrzynce albo wiadomość na czacie. Raz w sezonie czytamy je na głos przy stole i głosujemy, a wynik trafia na tablicę przy wejściu.

Jak mogę zostać wolontariuszem?

Powiedz o tym organizatorowi spotkań. Zaczyna się od drobiazgów: ustawienia stołów, parzenia herbaty, pilnowania kart gildyjnych. Po sezonie możesz poprowadzić własny wieczór. Pieczątki za te prace liczą się tak samo jak za tłumaczenie zasad.

Rada gildii

Cztery osoby, które pilnują stołów

Alicja Siwiec, redaktorka poradników

Alicja Siwiec

redaktorka poradników

Pracuje w bibliotece i do gildii trafiła, bo zobaczyła naszą kartkę na bibliotecznej tablicy. Przyszła z ciekawości, została na pierwszy poradnik o strategiach turowych, który napisała w jedną noc. Dziś redaguje wszystkie teksty na stronie. Każdy poradnik mieści się na jednej kartce, a przed publikacją czyta go na głos przy stole, żeby sprawdzić, czy da się go zrozumieć bez rysunków.

Renata Sowa, moderatorka

Renata Sowa

moderatorka

Pielęgniarka z nocnych dyżurów, która pierwszą pieczątkę w gildii dostała od nowicjusza, któremu wytłumaczyła kartę postaci. Teraz moderuje czat i zna się na rozmowach, które zaczynają się od jednego zdania za dużo. Jej pomysłem jest reguła jednej nocy: zanim ktoś odpisze w gniewie, daje sobie czas do następnego dnia. Pierwsza proponuje herbatę, kiedy robi się gorąco.

Krzysztof Szczepański, organizator spotkań

Krzysztof Szczepański

organizator spotkań

Elektryk z dwudziestoletnim stażem i właściciel kompletu kluczy do oficyny. To on przychodzi godzinę wcześniej, ustawia stoły, sprawdza kable i opisuje każdy stół kartonowym trójkątem z liczbą miejsc. W gildii jest od pierwszej kartki; do dziś twierdzi, że przyszedł tylko pożyczyć mapę. Prowadzi też zeszyt zapisów na sobotnie sesje, w którym żaden wpis nie jest skreślony.

Ewa Górska, sędzina ligi

Ewa Górska

sędzina ligi

Nauczycielka matematyki, sędzina ligi od drugiego sezonu. Wybrali ją sami gracze po sporze o jedną regułę, który rozstrzygnęła w pięć minut, nie podnosząc głosu. Sędziuje z zeszytem rozstrzygnięć, do którego wpisuje każdy precedens, żeby następnym razem nikt nie musiał się kłócić. Poza ligą prowadzi dla nowicjuszy wieczór gier strategicznych na dwie osoby.