Gildia Graczy18+
Co stoi na półkach

„Nie pytaj, w co gramy – zapytaj, ile masz czasu”

Gildia gra w strategie i opowieści: na planszach, kartach postaci i ekranach komputerów. Poniżej opisujemy rodzaje wieczorów i to, jak wybieramy, co stanie na stole. Zaczynamy od dwóch sposobów myślenia, bo od nich zależy, przy którym stole ci się spodoba. Całość czyta się w kilka minut, a na końcu czekają pytania, które padają najczęściej przy pierwszej wizycie.

Dwa rodzaje myślenia

„Plan albo opowieść – wybierz stół”

Trzy osoby przy jednym komputerze, każda z kartką notatek w ręku

W strategii liczy się plan. Masz ograniczoną liczbę ruchów, wiele możliwości i przeciwnika, który nie czeka, aż skończysz liczyć. Nieważne, czy chodzi o planszę z mapą, czy o ekran: wygrywa ten, kto zobaczy dalej niż następną turę. U nas partie bywają długie, a plan ułożony na początku często trafia do kosza po trzeciej rundzie, co jest częścią zabawy. Ci, którzy to lubią, nazywają strategię szachami z mapą, a ci, którzy nie lubią, mówią, że to arkusz kalkulacyjny z figurkami. Obie strony mają rację i siadają przy tych samych stołach.

W grze fabularnej plan ustępuje opowieści. Mistrz gry opisuje świat, ty mówisz, co robi twoja postać, a kości rozstrzygają to, czego nikt nie jest pewien. Nie ma tu zwycięzcy, jest za to kampania: ta sama drużyna przez kilka tygodni, z notatkami, mapami narysowanymi ołówkiem i zeszytem, w którym ktoś zapisuje, kto kogo o co prosił. Mistrz gry nie jest sędzią ani przeciwnikiem, tylko kimś w rodzaju reżysera, który pilnuje, żeby opowieść się nie rozsypała, i któremu wolno się czasem pomylić.

Komputery nie są u nas dodatkiem. Trzy stanowiska w klubowni pozwalają zagrać w strategię turową we czworo, przekazując sobie ruchy, albo przejść kampanię fabularną na zmianę, z komentarzem z kanapy. Ekran bywa dla nas planszą jak każda inna: mniej pudełek, więcej wersji do wypróbowania w jeden wieczór. Do tego dochodzi wygoda: stan gry da się zapisać i dokończyć za tydzień bez sprzątania całego stołu.

O tym, co stanie na stole, decyduje kolejność zgłoszeń na czacie i liczba osób. Dla dwóch wybieramy grę pojedynkową, dla pięciu – drużynową albo kooperacyjną. Jeśli nikt nie wie, na co ma ochotę, sięgamy po scenariusz na jedną godzinę, żeby sprawdzić, czy ktoś nie poczuje, że to jednak to. Dopiero potem rozkładamy prawdziwy stół.

Rodzaje wieczorów

„Co dokładnie ląduje na stole”

Rozłożona mapa kampanii z kostkami i kartami postaci wokół

Wtorki są planszowe. Rozkładamy mapę na dwa stoły, każdy dostaje własną frakcję i teczkę z zasadami skróconymi do jednej kartki, a mistrz wieczoru przez pierwszy kwadrans chodzi od stołu do stołu. Partie na czworo trwają około trzech godzin; kto ma ochotę na krótszą, znajdzie w szafie kilka gier na godzinę, ze wszystkim, co potrzebne, zamkniętym w jednej talii. Wtorkowa kolejka ligowa ma pierwszeństwo przy mapach, więc ci, którzy w lidze nie grają, dostają osobny stół pod oknem. Planszę z mapą składamy na koniec wieczoru tak, by następnego dnia dało się ją rozłożyć w pięć minut.

W środy prowadzimy gry fabularne. Obok kampanii, które trwają cały sezon, działają jednorazowe sesje dla osób, które chcą spróbować bez zobowiązań. Scenariusze leżą w szafie, a każdy ma na pierwszej stronie ostrzeżenie, ile trwa i ilu graczy potrzebuje. Nikt nie wymaga umiejętności aktorskich – wystarczy powiedzieć głośno, co robisz. Kto woli słuchać, może przez pierwsze pół godziny posiedzieć w kącie z herbatą i dopiero wtedy zdecydować, czy chce dostać postać.

Czwartek należy do komputerów. Gramy w strategie turowe, w których ruch przekazuje się po kolei, w gry o zarządzaniu osadą i w kampanie fabularne przechodzone wspólnie, ze zmianą osoby przy klawiaturze co godzinę. Kto woli grać sam, ma pod ręką kanał na czacie, na którym można ogłosić, że szuka partnera do rozgrywki na odległość. Stanowiska są trzy, więc gdy chętnych jest więcej, zapisujemy się na godzinne okienka w zeszycie organizatora.

Strategia planszowa
Mapa na dwa stoły, własna frakcja, partia na trzy godziny
Gra fabularna
Mistrz gry, bohaterowie z kart postaci i kości na stole
Strategia na ekranie
Ruchy po kolei, komentarze z kanapy i zmiana przy klawiaturze
Potyczka na figurkach
Teren z kartonu, linijka i scenariusz na jeden wieczór

Z pudełek i ekranów

Dłonie na klawiaturze podczas partii strategicznej
Kafelki terenu i znaczniki jednostek na planszy
Słuchawki i klawiatura leżące obok kostek
O naszych grach

Pytania o to, co stoi na stole

Czy to nie będzie za trudne, jeśli nigdy nie grałem w nic bardziej złożonego niż warcaby?

Zaczynamy od scenariuszy, które mają jedną stronę zasad i trwają godzinę. Jeśli po nich chcesz więcej, mistrz wieczoru dobierze coś o stopień trudniejszego. Większość czeladników w gildii zaczynała właśnie od takiego wstępu. Jeśli i to okaże się za dużo, zawsze możesz wrócić do pierwszej partii i zagrać ją jeszcze raz.

Czy mogę przynieść własną grę i poprowadzić ją u was?

Tak, o ile zgłosisz to na czacie dzień wcześniej, żeby organizator wiedział, ile miejsc zarezerwować. Gra musi mieć zasady przeczytane przynajmniej raz na głos i nie zawierać treści, które mogą urazić kogoś przy stole. Własne pudełko wraca do ciebie po wieczorze w tym samym stanie, w jakim je przyniosłeś.

Co z grami, które trwają dłużej niż jeden wieczór?

Kampanie zapisujemy w zeszytach drużyn i kładziemy je do szafy. Za tydzień wyciągamy je z tego samego miejsca, a kto nie mógł przyjść, dostaje streszczenie od mistrza gry. Zeszyt jest częścią gry i nikt poza drużyną go nie otwiera. Możesz do niego dopisywać własne notatki, a przy zmianie mistrza gry przekazujemy go razem z teczką scenariuszy.

Czy są gry, których u was nie ma?

Nie gramy w nic, co epatuje okrucieństwem i nie ma żadnego sensu poza szokowaniem. Poza tym drzwi są otwarte. Jeśli masz wątpliwość, zapytaj moderatorkę, zanim rozłożysz coś na stole, bo odmowa po fakcie jest dla wszystkich przykra. Granica przebiega tam, gdzie zaczyna się brutalność dla niej samej.